Oczami Violetty
Verdas zdjął ze mnie bluzkę i legginsy. Sam też został w samych bokserkach. Wyglądał cholernie pociągająco.
- A co ty na mały zakład? - mruknęłam.
- Zależy jaki...
- Może kto pierwszy dojdzie, przegrywa? - zaproponowałam.
- A jeśli wygram? - zapytał.
- Wymyślisz coś - powiedziałam obojętnie.
- Niech będzie, tylko wiedz, że wygram.
- Zobaczymy.
Uśmiechnął się i zdjął bokserki. Zagryzłam lekko wargę i przełknęłam ślinę. Byłam trochę zdenerwowana ale też niecierpliwa. Leon podniósł mnie i pocałował brutalnie. Popatrzyłam mu w oczy.
- Na podłodze? - spytałam cicho.
- Wiesz, mi by bardziej pasowało przy ścianie - powiedział zadziornie. - Ale jak tobie pasuje.
- Może być - powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
Postawił mnie i odpiął mi stanik.
- Jakieś jeszcze zasady chcesz dodać do tego naszego zakładu? - spytałam.
- Możesz pocałować mnie trzy razy, tak jak ja ciebie, jasne? - powiedział z satysfakcją.
- Jasne - pokiwałam głową. - Kiedy wbiję ci paznokcie w plecy, to też tak jakbym przegrała - dodałam jeszcze.
- No i chcę poczuć jak się wylewasz - puścił do mnie oczko i przybił do ściany.
Patrzyłam mu chwilę w oczy. Verdas owinął sobie moje włosy wokół ręki i wszedł we mnie mocno. Przygryzłam wargę, syknęłam cicho z bólu i odwróciłam wzrok.
Oczami Leona:
Zdziwiłem się, poczułem coś takiego... Cholera, ona jest dziewicą, nie spała z Diego...Zrobiłem to mocno, a po jej udach poleciała krew. Brawo Leon, jak zwykle. Ująłem jej policzki w dłonie.
- Boli? - spytałem zmieszany.